sobota, 25 września 2010

John Irving - Hotel Nev Hampshire


W skrócie można napisać saga rodziny Berrych. Polecam te lekturę wszystkim. Od razu zastrzegam, że nie była to dla mnie komedia czy coś pokrewnego, jak próbują to określić poważni recenzenci. Gdy ktoś nie miał barwnego życia myśli, że trzeba wszystko wymyślać, a tak nie jest. Wszystko się zdarza tylko nie wiadomo czy i jak to przyjmujemy. Tu, w powieści zdarzyło się wiele i dobrego i złego. Poskładane razem daje powieść. Autor jest dobrej klasy pisarzem i potrafi swym językiem wyczarować wszystko. Z każdej historii zrobi porządną powieść. Na pewno nie uniknął pewnych wad. Trochę mętny początek. Koniec za bardzo skrótowy, ale to nie jest wada, która rzuca się w oczy. Nie razi i nie ma co roztrząsać tych punktów. Dużo wulgaryzmów, no ale czy nie ma ich w życiu?

Ps. Po uleżeniu książki zawsze mam jeszcze kilka słów do powiedzenia. Nie chce mi się ich przelewać na zapis w komputerze bo to zbyt długo trwa i wiele myśli mi umyka bezpowrotnie. Książkę tę polecam przede wszystkim młodym czytelnikom, którzy stoją na progu swego życia. Niech patrzą na losy innych niech uczą się, że życie jest różne, poplątane i zawiłe. Tak naprawdę czy historie te są wymyślone czy też nie mają ziarnko prawdy. Mniemam, że nawet 80 %. Nasze życie też jest interesujące. Nie wydaje się nam to teraz bo patrzymy na niego oczyma codzienności, a pisarz patrzy oczyma epizodów. Gdyby nasze epizody poskładać też byłoby o czym pisać. Niestety trzeba jeszcze do tego dodać autora. Nie każdy potrafi proste sytuacje tak poskładać tak zmontować żeby było to i interesujące i nie nużące. Właśnie na tym polega artyzm pisarstwa.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza