poniedziałek, 27 września 2010

Mary Coddington - poszukiwacze uzdrawiającej mocy

Dom Wydawniczy LIMBUS spółka z o.o., Bydgoszcz 1993 stron 283

Książka napisana w 1978 roku, stara jak świat można powiedzieć. Mimo wszystko warta przeczytania. Zawsze z przymrużeniem oka traktowałem książki o tego typu sprawach, czyli ezoteryce ogólnie rzecz ujmując. Myślałem, że podobnie będzie tym razem. Nic z tych rzeczy. Książka ciekawa. Może początek trochę za obszernie traktuje o kahunach z Hawai, lecz po przebrnięciu tego, później po zakończeniu książki wróciłem znowu do tego rozdziału z inną świadomością. Autorka w sposób skrótowy porusza szereg tematów. Nie może inaczej, gdyż byłoby to wówczas grube tomisko. Przelatuje od starożytnych mistrzów takich jak Pitagoras, Hipokrates. Następnie występują Galen i Paracelsus. Dowiadujemy się o magnetyzmie zwierzęcym, czyli o Franzu Mesmerze, dalej Karlu von Reichenbachu. Duży rozdział poświęca homeopatii( odkrywca, Hahnemann). Nie może oczywiście zabraknąć Wilhelma Reicha. Warto zapoznać się z tą sylwetką chociażby ze względu na spalenie jego dorobku naukowego i uwięzieniu w takim kraju jak USA. Nie będę wnikał w jego teorię, bo każdy musi sam rozstrzygnąć czy go to zainteresuje. Warto odwiedzić stronę w internecie poświeconą temu naukowcowi. Poznajemy D.D. Palmera twórcy kręgarstwa. Na zakończenie autorka przechodzi do akupunktury, jogi kundalinii czy T'ai-Chi. Tak w wielkim skrócie opisałem tę książkę. Jest ona tylko wprowadzeniem do tego tematu. Nie wymieniłem na wstępie, czego dotyczy otóż wszystko w poszukiwaniu energii życia, many czy innych sił, które powodują choroby. Autorka wymienia różne nazwy na określenie tej energii w zależności od autora czy epoki, w której ta osoba żyła. Inaczej nazywa ją Hipokrates a inaczej Reich. Wszystko sprowadza się do jednego. Podoba mi się, że autorka nie miesza w te sprawy religii, bo to pachniałoby sektyzmem a tego należy unikać. A oto moje wnioski i przemyślenia po przeczytaniu: Nasze działania mają na celu ułatwienie przepływu energii przez ciało. Jej blokada w którymś organie powoduje chorobę. To, co robimy ma wpływ na stan naszego ducha i tym samym wpływa na przepływ tej siły. Do tych działań można zaliczyć takie prozaiczne czynności, do których gna nasz organizm np. czytanie książki, spacer( tutaj mamy do czynienia z oddychaniem), jazda na nartach czy słuchanie muzyki. To są działania relaksacyjne, rozluźniające nasze mięśnie naszego ducha. Pozwalające na wzmocnienie naszej energii lub jej doładowanie. Powoduje to lepsze znoszenie zewnętrznych okoliczności. Jeśli chcemy bardziej wzmocnić naszą energię lub odblokować kanały przepływu wówczas można zastosować radykalniejsze środki, szybciej dające efekt np. jogę, medytację itp. Są to działania wyższe nastawione, na naszego ducha, świadomość. Inne działania, o których nie zdajemy sobie sprawy a podobnie działamy to słuchanie muzyki, zabawa taniec, ruch. Wszystko to, co daje nam oderwanie sie od stanu codzienności, powodujące odpoczynek, relaks. Wzmacniając siebie wzmacniamy także innych, obcujemy przecież z nimi i przekazujemy nasz stan. Powoduje to odrzucenie przemocy, kłamstwa, zanieczyszczenia środowiska itp. Nie dręczą nas wewnętrzne rozterki a te, które dotykają, ( bo muszą, stykamy się przecież ze środowiskiem) bierzemy bardziej lekko. Bardziej na dystans nie powodując naszej blokady energii. Tym samym mamy mniej stresu, chorób. Tyle aż napisałem po zakończeniu książki. Jeśli każdy z nas coś z niej wyniesie to chyba warto przeczytać. Polecam.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza